dum dum dum...
nadeszły ciężkie, śnieżne czasy.
dum dum dum...
tak sobie dumam, że czekałam na ten śnieg. ale z drugiej strony chcę już założyć sukienkę, japonki i jechać na jakieś zadupie i przy chłodnych procentach się spalać. ale póki co co innego mnie rozgrzewa...
zrozumiałam, że jest coś czego żałuję. dociera to do mnie z każdym niedzielnym paleniem coraz bardziej. ale DRZEWO ! i o nim trzeba pamiętać.
tymczasem mam luzy a mimo to opierdalam się za przeproszeniem aż miło.
lektura, prace i wszystko inne chuj wziął - jestem w innym świecie i nie chcę wracać !












